noce są najtrudniejsze. gdy wszyscy znajomi już utulili dzieci, przytulili się do swoich partnerów i poszli spać. nie wypada się już odezwać. nie ma z kim iść na nocny spacer.
odświeżam po raz nie wiadomo który tumblra żeby zapełnić czymś myśli. w przeglądarce otwarte 9 zakładek, pomiędzy którymi kursuję. nie mogę spać. nie mogę myśleć.
czuję się ułomna.
czuję się jak wyszczerbiona filiżanka, która ładnie wygląda na półce, ale jest mało przydatna w normalnym życiu. mogę się pokazać. jestem miła w powierzchownym odbiorze. ale w jakimś stopniu straciłam swoją funkcjonalność - umiejętność budowania relacji z ludźmi.
i nie chodzi o to, że jestem singielką. chodzi o to, że nie pamiętam kiedy nią nie byłam. chciałabym, żeby to była sytuacja z wyboru, nie z przymusu. chciałabym mieć przed sobą wybór. chciałabym, żeby poznawanie nowych ludzi nie było dla mnie bodźcem do natychmiastowego podniesienia mentalnej gardy, a czyjeś wyznanie zainteresowania mną powodem do ataku paniki.
chciałabym mieć do kogo się przytulić w nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz