środa, 4 lutego 2015

z czym do ludzi

Pójść do psychiatry w państwowej poradni zdrowia psychicznego i powiedzieć, że chyba ma się depresję, to nie lada wyzwanie. Najpierw trzeba się zmierzyć z samym sobą - czy na pewno muszę? Czy jest ze mną tak źle, że potrzebuję iść do specjalisty?

Dla mnie przyznanie przed sobą, że sobie nie radzę i nie poradzę jeśli czegoś nie zrobię było jedną z najtrudniejszych rzeczy jakie zrobiłam. Wychowano mnie w przekonaniu, że z problemami trzeba sobie radzić samodzielnie a jyz na pewno nie chodzi się z nimi do obcych ludzi.

Kiedy już zbierzesz się na telefon, czekają cię miesiące czekania na wizytę. Miesiące. Terminy na pierwszą wizytę rezerwuje się z trzymiesięcznym wyprzedzeniem. Ile ludzi stchórzy po drodze?

W poradni od progu witają cię różnej maści ogłoszenia. Telefony zaufania. Terapia grupowa. Grupy wsparcia dla osób z rodzin patologicznych. Dla uzależnionych. Dla ofiar przemocy. Dla DDA. Dla osób starszych. Dla borykających się ze śmiertelnymi chorobami.

Nie należę do żadnej z tych grup. W głowie znowu pojawia się ta mrożąca krew myśl "są dużo poważniejsze problemy niż twoje a ty będziesz zawracać komuś głowę".

Na koniec ten najważniejszy krok. Jak odpowiedzieć na to pytanie które musi paść, "Co się dzieje?"

Jestem nieszczęśliwa. Nie wiem co robić. Ale wiem, że chcę o siebie walczyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz